Desktop Battle…
Pod wpływem przeczytania artykułu “Windows…” zdecydowałem się przeprowadzić pewien prosty test. Autor owego tekstu dowodzi swojej antypatii do tego systemu, opierając się na pewnych faktach - więc mamy do czynienia z negacją. Ja zaś spróbuję przeprowadzić prosty eksperyment (w tym samym zresztą kierunku) dowodzący o wyższości Ubuntu nad Windowsem.
Przyjmijmy iż jestem pracownikiem biurowym o niewygórowanych potrzebach - choć mój zakres prac jest naprawdę szeroki - ale wszystkie niezbędne mi aplikacje obsługuję za pośrednictwem przeglądarki WWW.
Do pracy potrzebuję właśnie tejże - dowolnej przeglądarki, ponieważ owa aplikacja została napisana w zgodzie ze standardami W3C i działa w niemal (no - pewnie poza IE) przeglądarce,. Do tego przydałby się pakiet narzędzi biurowych - ot coś takiego jak Microsft Office - najlepiesz w miarę szeroka wersja (coś typu Business).
W pracy nie mogę też być pozbawiony przyjemności więc przyda się jakiś komunikator, odtwarzacz multimedialny !
Więc co - Instalację czas zacząć. Na biurku leżą dwie płyty - piękna kolorowa - holograficzna płyta z Windowsem XP i brzydka płytka - samodzielnie wypalona - z Ubuntu 7.10.
1. Instalacja Windows
1.1 Przygotowanie
Zacznijmy od sformatowania dysku - bo gdzieś windowsa trzeba zainstalować. Obecnie dysponuję dyskiem twardym o pojemność 200Gb, więc pełne formatowanie takiego dysku do NTFS’a to około 20 - 25 minut.
Następnym krokiem - wykonywanym automatycznie po formatowaniu dysku jest “Kopiowanie Plików niezbędnych do instalacji”, które zajęło mi 15 minut.
…No to mamy już około 40 minut straconego czasu….
1.2 Właściwa instalacja
Dziwne to, proces instalacji przebiega wręcz niekonfigurowalnie - system nie raczył mnie zapytać o nic więcej niż ustawienia sieci, języka i klawiatury. Wygląda to dosyć prosto i intuicyjnie.
Oczywiście po drodze musiałem wpisać odpowiedni klucz z “dupełka”.
Ten kawałek zajął mi kolejne 20 minut - więc mamy już 1 godzinę poświęconą na instalacje tego wspaniałego systemu !
1.3 Pierwsze uruchomienie
Nooo - Windows wstaje, a my realizujemy zadania z kreatora tworzenia nowego użytkownika…
Straciłem kolejne 5 minut - co w sumie daje już 1 godzinę i 5 minut
Wreszcie się zalogowałem i chciałbym zacząć pracę…
Ooops - coś tu nie gra. Rozdzielczość jakaś dziwna, jakość dźwięku słaba - no w ogóle dziwny ten system…. Co tu zrobić - przeinstalować ?
Aaaa - sterowniki. Byłbym zapomniał o nich. Tak więc bierzemy się do szukania płyt i instalacji tychże. O ile nie mamy zbyt wiele nietypowego sprzętu, właściwe sterowniki pod ręką i ich instalacja przebiegnie pomyślnie - poświęcimy na ten cel około 20 minut
Cudownie - nieprawdaż. Podsumowując, razem z wyjściem na pa***** mamy już półtorej godziny w plecy
1.4 Ufff - wezmę się wreszcie do pracy
A tu klops - gdzie jest Office, gdzie jakaś normalna przeglądarka WWW….
No cóż - abym mógł zacząć pracę muszę zainstalować M$ Office - a przeciętny czas instalacji to coś koło 10 - 15 minut, do tego ściągnięcie i zainstalowanie przeglądarki WWW (Firefox, Opera, Mozilla) - w zależności od łącza zajmie to kolejne 10 - 15 minut.
Wówczas już dysponujemy czymś - w czym da się w prosty sposób pracować. Pozwoliłem sobie pominąć instalację multimediów, podłączenie komputera do domeny AD (oczywiście na Sambie z LDAP’em), konfigurację kont użytkowników i grup lokalnych.
W prosty sposób można jednak - podsumowując - stwierdzić, że czas potrzebny na instalację Windows’a oraz przygotowanie go do pracy to conajmniej 2 godziny….
2. Instalacja Ubuntu
No cóż - spróbujmy zainstalować Ubuntu…
2.1 Przygotowanie do instalacji…
Cóż - uruchamiając Ubuntu do instalacji otrzymujemy do dyspozycji dobrze przygotowane LiveCD - które już samo w sobie daje możliwość pracy. Ja jednak na tym nie poprzestanę i zainstaluję system na dysku.
Kreator instalacji Ubiquity przeprowadzi mnie przez ten proces dosyć sprawnie. Będę musiał wybrać układ partycji (lub wykonane to zostanie automatycznie), utworzyć użytkownika, ustawić strefę czasową i język…
Cały proces instalacji systemu prawdopodobnie uda mi się zamknąć w 20 - 30 minutach, zważywszy na fakt, iż instalacja ubuntu niekiedy wymaga pobrania pakietów z sieci…
2.2 No to jestem po instalacji - chciałbym zacząć pracę…
Zalogowałem się, widzę całkiem ładny design mojego pulpitu… No tak, co ja tu mam… Znalazłem więc OpenOffice i zacząłem pisać raport, w tle uruchomiłem Rhythmbox’a z moją ulubioną płytą… Chwilę później chciałem zajrzeć do naszej webowej aplikacji - przewróciłem więc kostkę pulpitu i do niej zajrzałem…. Odpowiedziałem też na pytanie które kolega zadał mi na gadu…
Konfiguracja tego wszystkiego zajęła mi nie wiecej niż 15 minut…
Jaki więc z tego wniosek… ?
Windows zaraz po instalacji stanowi czysty podkład pod instalację potrzebnych narzędzi, nie oferuje również odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa. Wszystko co nam potrzebne trzeba ściągnąć z sieci, mozolnie instalować i uważać na wirusy i inne dziwadła.
Ubuntu zaś - zaraz po instalacji która zajęła mi nie więcej niż 45 oddaje mi do dospozycji gotowe i dobrze skonfigurowane środowisko pracy, a to co mi pozostaje - to “dopieszczenie go w kwestii wyglądu”…
Zresztą, sami oceńcie
Ha Ha Ha
Ale się uśmiałem czytając to porównanie
Pod ubuntu stracisz prawie tyle samo czasu co pod windą na format i kopiowanie. Konfiguracja? Tóż to czasem katorga jeżeli komputer nie jest od DELL’a który ma podzespoły dobrze pasujące pod lina. Ja z moją bezprzewodową kartą sieciową męczyłem się z dobre pół godziny. Karta graficzna także nie chciała od razu działać tak jak trzeba (musiałem od nowa instalować sterowniki niewolne). Także pobranie aktualizacji trochę trwa. Nie wspomnę o tym, że dźwięku to nie miałem przez 2 dni bo szukałem po forach co jest nie tak. Java w firefoksie oraz operze lubi dać w kość (resety “iksa”). Flash też aby działał trzeba doinstalować bo weszła aktualizacja(7.10).Fakt faktem korzystam z ubu i nie narzekam ale nie jest tak różowo z początku…
Skoro robisz porównanie to zrób porządnie bo takich jak Twoje to pełno jest w sieci. Każdy mówi jakie to wszystko w ubu cudowne a nie wspomni ile “czasem” trzeba się namęczyć z podstawową konfiguracją.
Data dodania 5 months, 1 week agoKwestią czasu jest to, że linux stanie się bardziej popularny od windowsa. Trzeba tylko obalić te błędne przekonania i stereotypy o nim.
Data dodania 5 months, 1 week agoDowód? Mój kolega nawet ostatnio powiedział: “Ja wiem, że linux jest lepszy i w ogóle ale jest dla mnie za trudny. Boje się tej lini poleceń czy jakoś tak”. A jak sam zauważyłeś, linuxa można administrować nawet bez wchodzenia do tej osławioniej lini komend
…i dzięki temu staje się coraz to przyjaźniejszy… Co do wpisuj od Kazika - Ubuntu zainstalowałem na IBM’ie, Asusie i Dell’u - i tylko na dell’u musiałem zainstalować sterownik do wifi przez manager’a sterowników własnościowych - ot co
Data dodania 5 months, 1 week agoAle nie każdy ma hardware który pozwala na bezproblemową konfigurację (vide mój komp-zintegrowany GF 6200 i jakaś dziwna karta dźw., komp kumpla który jest wyposażony w high end’owe części, komp jego dziewczyny-laptop)Szara rzeczywistość…da się to obejść ale bez szperania w necie nici z zabawy linkiem.
Data dodania 5 months, 1 week agoMoim zdaniem zależy to tylko od użytkownika i jego ambicji…
Data dodania 5 months, 1 week ago