Klipnicki’s Weblog



Wierności….

Znów dopadły mnie rozważania i wątpliwości dotyczące Linuksa - a konkretnie jego dystrybucji. Zaczałęm się zastanawiać nad sensem wierności jednej dystrybucji - co wcale nie jest dla mnie zaskoczeniem…

Wsłuchany w nastrojową muzykę, zacząłem przypominać sobie przebieg swojej niewątpliwie burzliwej przygody z Linuksem.

Wszystko zaczęło się dawno, dawno temu. Pewnego słonecznego dnia zdecydowałem się zainstalować na swoim domowym pececie Linuksa. Dysponowałem wówczas (archaicznym jak na czasy dzisiejsze) łączem SDI (Szybki Dostęp do Internetu) oferowanym przez Telekomunikację Polską.  Z tego też powodu wydałem około 20 złotych na zakup na Allegro płytkowej wersji Mandrake 9.

Jakaż była moja radość kiedy zamówiona płyta dotarła do mnie. Niemal od razu rzuciłem się do instalacji systemu. Początkowo było pięknie. System zainstalował się bez problemów, wszystko działało ! No - poza wspomnianym SDI. Wówczas to przyszło mi napisać pierwsze w moim  życiu howto - dotyczące właśnie konfiguracji niniejszego łącza. Znajduje się ona do dzisiaj w zakamarkach portalu Mandriva.org.pl - a ja sam, czasem z sentymentu tam zaglądam. Przygoda z Mandrake trwała conajmniej rok - zdążyłem polubić wówczas systemy pakietowe, wygodę instalacji aplikacji i zarządzania nimi.

Pewnego dnia jednak coś mnie tknęło. Pomyślałem - a może spróbuję zainstalować Gentoo, o którym wszyscy pisali, że tak źle się je instaluje ?

Była to niewątpliwie dobra decyzja. Instalując Gentoo i pracując w tym środowisku wiele się nauczyłem, zrozumiałem pewne rzeczy i stałem się bardziej konsekwentny w swoim działaniu…

Pomimo częstych zmian dystrybucji jednemu pozostawałem wierny - było to środowisko graficzne KDE. Nie potrafiłem sobie wręcz wyobrazić pracy w “tym wstrętnym Gnome”. Byłem do niego silnie przywiązany i zadowolony z jego funkcjonalności. Często zmieniałem jego konfigurację, tapety, wygląd - nie lubiłem długo patrzyć na to samo…

Zupełnie niedawno - prawdopodobnie na przestrzeni półtora roku do mojego “domku” zawitało Ubuntu. Pierwszą jego wersją - na której pracowałem było 5.04 - i takie - drukowane płytki wciąz posiadam - pewnie w ramach pamiątki. Dziś pracuję na 7.10 w środowisku Gnome 2.22…

Więc  czego można po mnie oczekiwać - znów odczuwam uporczywą potrzebę zmian, coś mi nie pasuje, coś się znudziło. Pomimo, iż mam wszystko skonfigurowane tak jak potrzeba, przywykłem i wyrobiłem sobie nawyki - chcę zmian, nowości i nieznanego…

Jaki jest tego cel - sam nie wiem. Staram się powstrzymać, choć nie wiem czy mi się to uda.

Jeśli chcecie - podajcie mi jakieś argumenty, dla których warto być “wiernym”….


Zostaw komentarz

You must be logged in to post a comment.